Rosół energetyczny


Cześć. Dzisiaj chciałabym zaproponować rosół. Nie taki zwyczajny, bo energetyczny, według przepisu Pani Stefanii Korżawskiej. Od kiedy spróbowałam tego rosołu, to nie mam już ochoty na zwykły rosół. Przekonajcie się sami.

Składniki

około 0.5 kg mięsa ( najlepiej ekologicznego, z dobrego źródła). Pani Stefania poleca królika. Mój rosół ugotowałam z perliczki (połówki)

1 liść laurowy

5 ziaren ziela angielskiego

1/2 łyżeczki kurkumy

1 łyżka pieprzu ziołowego( przepis podam poniżej)

1 łyżka soli ziołowej (przepis podam poniżej)

4 marchewki

2 pietruszki

1/4 selera

4 litry wody

2 łyżki pokrzywy

2 łyżki natki pietruszki

2 łyżki kopru

kilka liści selera lub lubczyku

Wszystkie zioła mogą być suszone, świeże bądź mrożone.

 

Wykonanie

Do garnka wlewam zimną wodę, stawiam na gazie. Dodaję mięso oraz wszystkie przyprawy i zioła. Kilka minut gotuję. Dodaję warzywa, nakrywam przykrywką i zagotowuję. Zmniejszam ogień do minimum i gotuję rosół przez 3-4 godziny.

Pani Stefania poleca podawać rosół z kaszą jaglaną ale można go podawać ze wszystkimi dodatkami, z jakimi podalibyście rosół. Jest pożywny, aromatyczny i rozgrzewający. Zdrowa alternatywa dla tradycyjnego rosołu.

Jeśli chcecie rosół podać dzieciom, to poza zielem angielskim i liściem laurowym, przyprawy i zioła wrzućcie na około 5 minut przed końcem gotowania rosołu.

Sól ziołowa (odkwaszająca organizm)

10 łyżek soli kamiennej

5 łyżek siemienia lnianego

5 łyżek czarnuszki

5 łyżek kminku

Wszystkie składniki prażymy na rozgrzanej patelni przez 4-5 minut, aż zaczną lekko „podskakiwać”. Przesypujemy na talerzyk, aby ostygły. Po tym czasie mielimy w młynku lub blenderze. Zmielone ziarna jeszcze raz podgrzewamy przez 1-2 minuty na patelni.

 

Pieprz ziołowy

10 łyżek czarnego pieprzu w ziarnach

5 łyżek cząbru

5 łyżek majeranku

5 łyżek kolendry

Z ziarnami postępujemy identycznie, jak w przypadku soli ziołowej.

Życzę smacznego 😉

 

 

 

 

 

 

 

Zakwas żytni

 

Składniki

woda ( lekko ciepła )

mąka żytnia razowa (najlepiej typ 2000)

Aby wyhodować aktywny zakwas żytni, potrzebuję 5 dni.

Pierwszego dnia wieczorem  daję 5 łyżek wody i 5 łyżek mąki do czystego, wyparzonego litrowego słoika. Mieszam dokładnie , przykrywam ręcznikiem papierowym i zakładam gumkę, aby ręcznik nie zsuwał się. Słoik odstawiam w ciepłe miejsce. U mnie jest to szafka nad lodówką. Drugiego dnia, mniej więcej o tej samej porze, dokarmiam zakwas w ten sam sposób. Zakwas może zacząć lekko kwaskowato pachnieć i mogą się już pojawić bąbelki. Trzeci, czwarty i piąty dzień postępuję z zakwasem tak samo. Gdyby zakwasu zrobiło nam się za dużo w słoiku, to czwartego i piątego dnia możemy dodać mąki i wody troszkę mniej, na przykład po 2 lub 3 łyżki. Zakwas powinien mieć konsystencję gęstej śmietany. Gdyby był zbyt rzadki, dodaję więcej mąki, a zbyt gęsty, więcej wody. Na szósty dzień rano zakwas jest aktywny i można zacząć piec chleb.  I to tyle, jeśli chodzi o wyhodowanie aktywnego zakwasu.

Jak pisałam w poprzednim wpisie (dotyczy :  Chleb żytni na zakwasie żytnim – wpis z 2017 roku )do upieczenia chleba potrzebowałam 250g zakwasu. Reszta nie zużytego zakwasu służy jako zaczątek  zakwasu na kolejny chleb. Można zakwas zostawić tak , jak poprzednio, w ciepłym miejscu i dokarmiać, na przykład po 2 łyżki wody i mąki tak, aby w efekcie uzyskać nie mniej, niż 250 g zakwasu na kolejny wypiek+ jakieś 50g na zaczątek zakwasu na następny chleb.  Ale to w przypadku, jeśli chleb pieczemy systematycznie, na przykład raz na tydzień. Jeśli nie, to zakwas chowam do lodówki i raz na tydzień dokarmiam łyżką wody i mąki, mieszam i chowam z powrotem. Taki zakwas z lodówki , jeśli chcemy, aby z powrotem był aktywny, należy wyjąć i zostawić na jakieś 2 godziny  w ciepłym miejscu, następnie dokarmić kilkoma łyżkami wody i mąki.  Po kolejnych trzech godzinach w cieple (na przykład w piekarniku z włączoną lampeczką) powinien zacząć pracować(bąbelki) i można przejść do pieczenia chleba.

Powodzenia:)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Chleb żytni na zakwasie

Dzisiaj chciałabym się podzielić przepisem na najprostszy (według mnie) chleb żytni na zakwasie.

Jest bardzo smaczny i można go dowolnie modyfikować, dodając różne ziarna, suszone pomidory, granulowaną cebulę, czosnek, zioła, kminek, czarnuszkę itd.

Do upieczenia chleba potrzebujemy aktywnego zakwasu, o którym napiszę  następnym razem. Dzisiaj skupię się na chlebie.

Do upieczenia chleba potrzebuję:

250g zakwasu żytniego

500g mąki żytniej chlebowej

400 ml wody

1 łyżkę soli

około 1 łyżkę dodatków (ziaren, ziół…)

 

Wszystkie składniki mieszam w misce kilka minut. Powinny sie dobrze połączyć. Masa ma być gęsta, ale na tyle rzadka, aby wszystko można było dokładnie wymieszać. Gdyby była zbyt gęsta i mięlibyśmy problem z wymieszaniem, dodajemy odrobinę wody, a  zbyt rzadka, dosypujemy łyżkę lub dwie mąki. Przekładam ciasto do foremki wyłożonej  papierem do pieczenia. Powinno wypełnić troszkę więcej, niż połowę jej objętości. Wygładzam wierzch ciasta mokrą łyżką,  spryskuję chleb po wierzchu wodą i odstawiam w ciepłe miejsce. U mnie chleb zazwyczaj ląduje w piekarniku z włączoną lampeczką. Daje ona wystarczająco ciepła do wyrastania ciasta.  Teraz trzeba poczekać, aż ciasto wyrośnie. Najczęściej pomiędzy 3 do 8 godzin. Dlatego najlepiej jest zaplanować sobie wcześniej czas na pieczenie. U mnie najczęściej wygląda to tak, że wyrabiam ciasto wieczorem, wkładam do foremki, wstawiam do piekarnika z włączoną lampeczką i zostawiam na noc, a rano piekę. Lub odwrotnie: rano przygotowuję, a  po południu lub wieczorem piekę. Kiedy widzę ,że chleb wyraźnie podrósł do wysokości foremki, wyjmuję go, a piekarnik nagrzewam do 230 stopni.  Przed włożeniem do nagrzanego piekarnika delikatnie nacinam chleb ostrym nożem.  W tej temperaturze piekę go 10 minut, po czy zmniejszam temperaturę do 210 stopni i piekę jeszcze około 50 minut. Wyciągam chleb z piekarnika, wyjmuję z foremki i kładę na kratce, aby odparował. Aby sprawdzić, czy chleb dobrze się upiekł, kładę go do góry dnem i stukam palcem. Gdy usłyszę głuchy dźwięk, oznacza to ,że chlebek dobrze się upiekł w środku. Jeśli nie, dopiekam go jeszcze około 10 minut bez foremki. Teraz pozostaje już tylko poczekać, aż chlebek dobrze ostygnie. Smacznego:)

Przepis pochodzi z bloga Kierunek zdrowie i z małymi modyfikacjami trafił do mojego Notatnika Kulinarnego , gdzie wpisał się już chyba na stałe.